poniedziałek, 8 czerwca 2015

Einstürzende Neubauten ‎– Lament

Jako ultra fanatyk Einstürzende Neubauten wychowany na kultowych albumach "Kollaps" czy "1/2 Mensch" zawsze "z drżącym uchem" pełen obaw słucham nowych płyt Neubauten. Teraz padł czas aby przesłuchać najnowszy album obywateli świata pod nazwą "Lament".
Płyta została wydana w listopadzie 2014 przez jedną z większych wytwórni, można ją nabyć w formie CD jak i oczywiście na czarnym nośniku. Znajdziemy na niej czternaście utworów, około godziny muzyki.

Płytę otwiera utwór "Kriegsmaschinerie" i aż krzyknąłem "JEST HAŁAS - JEST DOBRZE". 
Tak jak napisałem powyżej ponad pięciominutowa etiuda pełna hałasu.
Miód na uszy każdego fanatyka !
Kolejny utwór to "Hymnen", który jak mi się wydaje jest mieszaniną różnych hymnów z dowolnie wmieszanymi frazami dodanych przez muzyków.
"The Willy - Nicky Telegrams" - gdzie w tym utworze wykorzystano korespondencję między władcami Europy. Całkiem fajny pomysł gdyby nie głos Blixy, który przeszedł przez vocoder w stylu Cher z utworu "Believe" (SIC !!!) - dość wkurzające jest słuchanie tego utworu. 
"On Patrol In No Man's Land" - dość dziwny utwór, jakby go opisać ?
Może w stylu kabaretowym ? 
Dziwny styl śpiewania, w tle odgłosy jakby ze starych filmów.
Utwór ósmy nazywa się "Lament" i jest podzielony na trzy części.
- pierwsza część bardzo spokojna jakby ambientowa ballada z wokalami w tle w stylu Eno.
- druga część zaczyna się od niezłego łomotania - jakby miała nas obudzić z letargu w którym zostawił nas początek "Lament".
- trzecia część znowu nas wycisza, delikatna gra skrzypiec a w tle głosy z archiwalnych nagrań. Eno by się nie powstydził takiego utworu.
"Der Begin des Weltkrieges 1914" - to praktycznie czytający tekst Blixa czasami przerywany instrumentami perkusyjnymi. W tym utworze lider grupy pokazuje swoje aktorskie umiejętności. 
Czyta tekst ze zmienionym akcentem, świetnie operuje głosem akcentując wybrane słowa podkreślając emocje zawarte w słowach.
Również trzeba dodać, że w tym utworze Blixa udaje odgłosy różnych... zwierząt. 
Album kończy spokojny utwór w którym mowa jest o zakończeniu wojny. Tekst do tego utworu napisał James Reese Europe, amerykański muzyk jazzowy.
Co sądzę o tym albumie ?
Napewno nie jest to dla mnie pełnowymiarowy wypust Neubauten. Prędzej można uznać jako ciekawostkę czy pokazanie publiczności po raz kolejny swoich wszechstronnych  umiejętności.
Album został wydany z okazji serii wydarzeń, które odbyły się w 2014 roku w Belgii. Jak jest napisane we wkładce płyty muzycy nazwali ten projekt "Lament" aby przedstawić szerszej publiczności wydarzenia które są częścią naszej historii, która odchodzi w zapomnienie.

środa, 27 maja 2015

Wielkie Wydarzenie Winylowe, Zielona Góra 2015.

9 Maja 2015 roku odbyło się  w Zielonej Górze Wielkie Wydarzenie Winylowe, które zostało zorganizowane przez Tomasza Olszewskiego znanego między innymi z Grupy Winylowej
Spotkanie odbyło się Zaułku Artystów Krzywy Komin, który mieści się w dawnych zakładach włókienniczych. 
Cały kompleks składa się z  Galerii Sztuki ART, klubu "Cicha Kobieta" oraz budynku, który daje schronienie różnego rodzaju artystom.

Sobotnie południe powitało nas uroczą, słoneczną pogodą było lekko ponad 20 stopni a więc nie było sensu dłużej czekać w domu czas wyruszyć na spotkanie z winylowym wydarzeniem.
Na samym początku chcę napisać, że nie było to pierwsze spotkanie muzycznych maniaków w historii Zielonej Góry ponieważ w latach dziewięćdziesiątych odbywały się "Czad Giełdy" w klubie Kawon, organizowane przez Janusza Muchę na których "królowała" wszelkiego rodzaju muzyka alternatywna.
Jeszcze chciałbym dodać z organizacyjnego punktu, że WWW składało się z dwóch dni a mianowicie:
- Sobota: godzina 12 giełda płytowa a wieczorem impreza muzyczna na którą został zaproszony Maken ze swoim Sound Systemem,
- Niedziela: panel poświęcony m.in jak prowadzić muzyczny biznes na przykładzie Tomka, za wstęp na spotkanie trzeba było zapłacić.
Fajną sprawą było to, że opłaty za stolik nie były jakoś wielce wygórowane: "mały sprzedawca" płacił 5 PLN a "duży" 20 PLN.

W dość sporej sali znajdowało się około dziesięciu sprzedawców a dla spragnionych mocniejszych wrażeń można było się napić lokalnego piwka.
Pośród sprzedawców można było znaleźć kilku ludzi którzy robią coś więcej niż sprzedaż płyt.
- Wspomniany powyżej Janusz Mucha to nikt inny jak właściciel kultowego w pewnych kręgach Gustaff Records, niezmordowany propagator (nie) potrzebnej Muzyki.
- Tomasz Olszewski - właściciel sklepu muzycznego w Wielkiej Brytanii, bloger, założyciel ultra popularnej Grupy Winylowej.
- Andrzej Czajkowski - właściciel sklepu ze sprzętem audio w Zielonej Górze.

Co z płytami ?
Oczywiście można było kupić nie tylko płyty winylowe lecz także odchodzące do lamusa płyty CD czy też pamiątki związane z muzyką. Co do samej muzyki to królował okres 1960-1980, oczywiście muzyka rockowa oraz jazz. 
Zdaje się, że tylko Janusz Mucha oraz Tomek Olszewski sprzedawali nowe płyty, które ukazały się w przeciągu ostatnich kilku lat, reszta tak jak wspomniałem powyżej sprzedawała stare, używane płyty.
Organizatorzy byli zadowoleni z frekwencji jednak mi się wydaje, że mogłoby być troszkę więcej osób ponieważ z tego co pamiętam na "Czad Giełdach" bywało znacznie więcej ludzi.
Jednak wydarzenie oceniam bardzo dobrze, miło było się spotkać z fanami muzyki, porozmawiać na oczywiste tematy, organizacyjnie to wielka bomba, miejsce też niczego sobie a więc czego chcieć więcej.
Oby tak dalej !.
MUSIC NON STOP

ps. Podobno następne spotkanie już we Wrześniu.







 


piątek, 15 maja 2015

De Mono - Kochać Inaczej.

Odwiedzając  rodziców zawsze wracam do muzyki, której nie słuchałem latami tym razem mój wybór padł na płytę De Mono "Kochać Inaczej"
Przyznam się, że dwa pierwsze albumy zespołu  
"za gówniarza"  całkiem mi się podobały także wiele sobie obiecywałem po "Kochać Inaczej".
Szybka decyzja i płyta ląduje na talerzu.
Album został wydany w 1989 roku przez Arston
Na płycie znajdziemy 10 utworów.
Już po pierwszym utworze wiedziałem jak bardzo album się zestarzał i nie zostało nic z młodzieńczej werwy.
Aranżacja, kompozycje oraz brzmienie płyty jest bardzo ubogie ale muzycy starają się jakby za wszelką cenę gonić gigantów z U2 czy INXS jednak z miernym skutkiem.
Głos Andrzeja Krzywego nie pasuje do całości muzyki i jakby był "obok". Nie wiem czy to wina złego nagrania wokali podczas sesji nagraniowej ale głos Krzywego jakby był "bez życia". 
Może to wokalista ma taką barwę głosu ? 
Możliwe, przecież w DAAB Krzywy udzielał się wokalnie z dość miernym skutkiem - wokalowi brakowało ciepła i "powera" aby śpiewać w zespole reggae.
No cóż nie będę często wracał do tej płyty - może przesłucham ją za 5 lat.









wtorek, 31 marca 2015

Hip hopowcy to cieńkie bolki.

Kilka postów niżej chwaliłem sobie jak to biedne panki potrafią wydać płytę winylową na światowym poziomie. Świetna grafika, wysokiej jakości papier, okładka i książeczka, kolorowy winyl a to wszystko za 50 PLN, wydane w ilości 500 egzemplarzy!
Jakiś czas temu zakupiłem sobie na winylu polski skład HH a mianowicie Paktofonika "Kinematografia". Płyta wydana jest na podwójnym placku i chwała im za to, że nie dali się wytwórni aby obciąć kilka kawałków i wydać ten LP na jednym krążku. 
Solidny gruby gatefold ze zdjęciami w środku, placki o słusznej wadze to na duży plus tego wydania.
Oczywiście nie byłbym sobą abym się do czegoś nie doczepił a tym razem to będą... SPONSORZY I REKLAMODAWCY.
Na tylnej okładce naliczyłem ich aż SIEDMIU (SIC!!!). 
Gdzie największym kwiatkiem jest pewna firma... budowlana.
(Jak to by napisała gimbaza: WIELKIE LOL).

Zaraz, zaraz przecież Paktofonika była jednym z największych grup hip-hopowych swego czasu w Polsce. 
Ile wydali płyt cd oraz kaset? Sto tysięcy ? No chyba lekko.
Gdzie ta kasa poszła ? 
Do kieszeni muzyków czy do sprytnych menadżerów ?
Przecież muzycy w co drugim kawałku klepią mantrę: Wyrosłem z undergroundu, wiem co to jest blok i ławka. Ciężkie życie jest ciężkie, jebać układy i kasę, życie to codzienna walka o przetrwanie i tak dalej do usrania.
Aż tu nagle wielcy piewcy undergroundu nie potrafią SAMI wydać płyty tylko potrzebują całej armii ludzi i pieniędzy od kogoś aby wydać swoją muzykę. 
Wyciągają łapki do jakiejś firmy produkującej szmaty i proszą o pieniążki. Każdy kto siedzi w muzyce wie, że wytłoczenie "czarnej" płyty to nie są wielkie koszta, nie mówimy tu o milionach, setkach tysięcy złotych. Jest to rząd wielkości 5-20 tysięcy złotych, w zależności od wielkości nakładu.
Żyjemy w takich czasach, gdzie każdy może wydać swoją muzykę na płycie winylowej a szczególnie tak popularny skład jak Paktofonika, tym bardziej, że muzycy byli w 100% pewni, że sprzedadzą cały nakład.  
Ktoś pewnie doda "a dystrybucja, marketing płyty" ? To też są koszta ! 
Przecież można ominąć wielkie sklepy, sieci handlowe i sprzedawać w podziemiu, na koncertach, przez internet. 
Aaaa, nie kumasz mnie ? Wiedziałem....
Niech już więcej nie śpiewają o niezależności i jak to jest źle na ławeczce pod blokiem. 
Żenada.
Pozdro dla kumatych, wielkie JOŁ, JOŁ, JOŁ.

czwartek, 26 lutego 2015

Wstęp do historii polskiej muzyki elektronicznej.

Krótki, brawurowo nakręcony film poświęcony historii muzyki elektronicznej w Polsce.
Znajdziemy w nim m.in. Eugeniusza Rudnika, Marka Bilińskiego, Władysława Komendarka, Noon i kilku innych twórców. Tak zastanawiałem się po obejrzeniu dokumentu jak bardzo mało wiem o "polskiej elektronice".
Znam Józefa Skrzeka, wiem że Niemen eksperymentował coś z "nowymi dźwiękami", Marek Biliński - wiadomo.
Z nowych rzeczy to Skalpel oraz Noon, no i chyba się kończy moja wiedza na temat polskiej elektroniki.
Trochę mało jak na 40-milionowy naród co nie ?
Miłego oglądania.
MUSIC NON STOP.


środa, 18 lutego 2015

Lull - Continiue.

Mick Harris jak każdy wie był filarem Napalm Death i chyba z tej strony jest najbardziej znany. Jednak nie każdy wie że ten perkusista ma w swoim dorobku około 100 (!!!) side projects na swoim koncie.
Jednym z najważniejszych w latach dziewięćdziesiątych był projekt LULL.
Muzyk przenosi nas w zupełnie nieznaną podróż, która poprowadzi nas w takim kierunku jakim chcemy. Zabierzemy się w mroczną podróż do wnętrza lub po za znane nam obszary według naszego uznania.
Album "Continue" został nagrany we własnym studio "Black Box" w 1996 roku i zawiera jeden utwór o długości ponad 60 minut. To mroczna, ambientowo-industrialna kompozycja, która niektórych zrelaksuje a niektórych może zaniepokoić. Jednak spokojnie, kto jest otwarty na różne style muzyczne i ten album powinien przesłuchać.
W końcu trzeba poznawać nowe rzeczy. 
Jestem ciekaw czy wam taka muzyka się podoba ?.
Napiszcie swoje opinie.
MUSIC NON STOP. 




czwartek, 12 lutego 2015

Muzyka z najgorszych okładek.

Bardzo często na różnych forach muzycznych można znaleźć rankingi najgorszych okładek, również ja sam uczestniczyłem kilka razy w głosowaniu. Jednak nigdy nie przesłuchałem muzyki. Na jutubie można znaleźć filmik, który ułatwi nam te zadanie.
Miłej zabawy.
ps. Nie ma Ziyo.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Castet - Punk Side Of The Moon.

Po raz kolejny pank rockowe "ochlejusy" goszczą na moim blogu. Chociaż nie jestem fanem grupy Castet, to jednak jest kilka faktów, które przekonują mnie do tej kapeli.
- Teksty - to najsilniejsza strona kapeli. Super życiowe, bez owijania w politykę czy górnolotne ideały. Nie ma czasu na politykowanie jest tylko punk rock i zabawa. Co mnie zastanowiło to, że teksty grupy można śmiało przykleić do każdej chyba pankowej ferajny w Polsce. 
Brak kasy, miłość do płyty winylowej, ten sam wzór pankowej piękności (długie dready i koszulka LARM), miłość do podróżowania po świecie palcem po mapie, wdzięczność do swojego pracodawcy, itd... .
Po prostu rozbrajająca szczerość. A to się ceni najbardziej.
- Po raz kolejny ogromny plus dla wytwórni PASAŻER  za świetny poziom wydania płyty, piękny niebieski kolor winylu, gruba kartonowa okładka na świetnej jakości papierze - no nie ma lipy, ręce same składają się do oklasków.
Na okładce "Punk Side Of The Moon" znajdziemy wiele znanych postaci, zespołów czy ikon kultury:
Misfits, Earth Crisis, Gorilla Biscuits, Alien, Hell Boy, Martha z Accused ?, Star Wars, Sigma i Pi, skateboarding and many, many more !.
Druga strona płyty zatytułowana jest  "King's Of Punk", a okładka wzorowana jest na bogach z Poison Idea (wkrótce na blogu). 
Na płycie gościnnie pojawiło się kilka osób między innymi Iglak z Bulbulators czy Pablo z Regres. Płyta została wydana w 2008 roku.
PUNK'S NOT DEAD.










środa, 28 stycznia 2015

Zielonogórski Amifiteatr 2014.

Kolejna porcja z podróży sentymentalnej  do ziemi praojców. Tym razem ze znajomymi odwiedziliśmy rodzimą scenę a mianowicie Amfiteatr.
Jeśli chodzi o muzykę to Zielona Góra jest znana głównie z "reżymowego" Festiwalu Piosenki Radzieckiej, który odbywa się teraz pod inną nazwą a mianowicie Festiwal Piosenki Rosyjskiej.
Może kilka słów o historii obu festiwali.
Festiwal Piosenki Radzieckiej odbywał się w latach 1965 - 1989 aby zniknąć na prawie 20 lat kiedy to w 2006 roku Sergiej Ławrow zaproponował Annie Fotydze (SIC!) aby powrócić do "sławnego" kiedyś festiwalu. W tym samym roku zielonogórscy radni niemal jednogłośnie zagłosowali nad powrotem festiwalu do Zielonej Góry, nie ma co się dziwić miasto przecież nosi drugą nazwę: Czerwona Góra.
Jednak aby nie być posądzanym o "czerwoną paranoję" napiszę kilka słów od siebie.
Oczywiście scena była świadkiem nie tylko Radzieckiego festiwalu, bo również można zobaczyć tam kabarety czy rockowe koncerty.
W 1981 niemiecka grupa Kraftwerk grała tam koncert podczas sławnego polskiego tournee. 
Ja z kolei byłem na koncertach na początku lat dziewięćdziesiątych takich kapel jak Armia, Dezerter, Defekt Muzgó, Proletaryat, Kobranocka, Kult.
Kilka lat temu budynek amfiteatru przeszedł gruntowną modernizację teraz trzeba tylko czekać na remont siedzisk i ogrodzenia, które chyli się ku upadkowi.
Amfiteatrem zarządza Zielonogórski Ośrodek Kultury.

ps. Druga fotografia: Zielonogórski plakat muzyczny w roku 2014.




poniedziałek, 26 stycznia 2015

Zielonogórskie plakaty muzyczne z lat dziewięćdziesiątych.

Kolejna porcja zdjęć z albumu wydanego "w ubiegłym wieku" o Zielonej Górze. Tym razem mamy porcję plakatów muzycznych.
Justyna Steczkowska, De Su, Stachursky, Czerwone Gitary, Raz Dwa Trzy, For Dee, Odloty, Złoty Nocnik (lokalny przegląd muzyczny).
Fotografie autorstwa Bożeny Panek oraz Pawła Janczaruka.









czwartek, 15 stycznia 2015

Liroy.

Fotografia znaleziona w albumie o Zielonej Górze, który został wydany w latach dziewięćdziesiątych.
Zdjęcie autorstwa Marka Lalko.




czwartek, 8 stycznia 2015

Składanka Studencka: "Za Krótko! Za Szybko!".

Składanka utworzona specjalnie przez studentów kilku miast Polski, gdzie zostały wybrane najbardziej popularne szlagiery z klubów czy scen akademickich.
Stylistyka muzyki jest przeogromna bo znajdziemy: soul, psycho funk, soft cheese rock, rapo hip hopki, folk połowiecki, piosenki religijne z repertuaru grupy Ponton, utwory na grupę jak i solo.

W 2014 niezależna wytwórnia Pasażer wydaje składankę na której znajdziemy ... 112 kapel i to na jednej płycie!.
Generalnie zasada jest prosta: każdy z tych ... 112 zespołów miał przedstawić utwór o długości około 20 sekund.
20 sekund na wyrażenie emocji, ekspresji to cała wieczność, przecież Napalm Death nagrał kiedyś utwór o długości bodajże 2 sekund.
Przekrój stylistyki przeogromny nie ma się co dziwić na tyle zespołów to musi być istny tygiel.
Płyta świetnie wydana z dodaną książeczką. Jak zwykle zresztą płyty na pankowej scenie z reguły wychodzą na bardzo wysokim poziomie edytorskim mimo chronicznego braku kasy, sponsora, czego nie  można napisać o hip-hopowych wypustach o czym napiszę kilka postów dalej.
Punks Not Dead.




środa, 7 stycznia 2015

Przyjaciele na 33 obroty. Dokument o polskiej szkole grafiki.

Gorąco polecam dokument o dwóch artystach odpowiedzialnych za szatę graficzną m.in. Polish Jazz, The Clash, The Rolling Stones, Cream, Czesław Niemen ... .
Świetny montaż, wartka akcja, ciekawy temat, czego chcieć więcej. 
Link Tutaj.
Music Non Stop.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Castet - Live In Lewacka Nora.

Przyznam się, że nie siedzę "w nowym pank rocku" także nazwa w ogóle nie obiła mi się o uszy, jednak kolega XBartX strasznie zachwalał życiowe teksty tej kapeli także dałem się skusić na przesłuchanie.
Uprzedził mnie również, że płyta gra ... od środka do zewnątrz co było dla mnie sporym zaskoczeniem, myślałem, że takie płyty nie istnieją.

Swoją pierwszą płytę winylową kupiłem gdzieś w okolicach 1990 roku i myślałem, że wiem "wszystko" o czarnym nośniku. Tym bardziej większe zaskoczenie, że płyta wydana w pankowej wytwórni PASAŻER a nie tam na żadnej hipsterskiej czy audiofilskiej scenie. Duży plus dla zespołu i wydawcy za przyłożenie się do wydania.
Gruba, bardzo dobrej jakości okładka, świetna grafika, wielki szeroki matrix płyty znajdujący się na zewnątrz płyty a wszystko to polane punkowym, życiowym sosem.
Punk's Not Dead.





piątek, 2 stycznia 2015

Jak Punk To Punk.

Kultowa składanka wydana w 1987 roku przez polski Tonpress. Każdy kto siedzi w pank rocku zaorał ten winyl do "białości".
Armia, Dezerter, Rejestracja,  TZN Xenna, Siekiera, Processs, Abaddon - to filary punk rocka w Polsce. To również grupy, które wyznaczały nowe kierunki w tym stylu muzycznym.
Armia - ta grupa zawsze wyprzedzała swoją epokę.
Dezerter - na tej składance usłyszymy utwory, które są już bardziej "kombinowane" gdzie grupa odchodzi od prostej punkowej stylistyki muzyki znanej na przykład z Jarocina 1984.
Siekiera - grupa, która niczym piorun spadła na ziemię aby zdemolować publiczność aby po roku zmienić kompletnie styl muzyki na zimnofalowo-elektroniczny.
Processs - zespół, który kombinował z muzyką jak i tekstami - kto zna kasetę "Live 88" ten wie o co chodzi.
Właściwie to nie chciałem pisać o muzyce ale pewnym fakcie, który mnie zaskoczył.
Wczoraj buszując po Discogs trafiłem na stronę "Jak Punk to Punk" i w opisie  płyty zobaczyłem coś co przykuło moją uwagę a mianowicie:
- Pressed by: Melodia.
Melodia jak każdy wie to radziecka tłocznia. Czyżby wywrotowa składanka była wydana w czeluściach Radzieckiego raju?
Przyznam się, że myślałem że to błąd osoby, która wrzuciła tą płytę "na Discogs" ale po sprawdzeniu matrixu na płycie przekonało mnie, że płyta faktycznie mogłaby być wytłoczona... w ZSRR!
Rzeczywiście matrix różni się stylem od typowych polskich numerów wyciskanych na płytach. 
Oczywiście zapytałem wuja  Gogla i dostałem więcej odpowiedzi, które z szokowały mnie ponieważ okazało się, że radziecka tłocznia zrobiła również na polskie zamówienie ... :
- Joy Division "Unknown Pleasures",
- Joy Division "Closer",
- Składanka "Gdynia",
- Składanka "Jeszcze Młodsza Generacja".
Na jakich zasadach wywrotowe polskie płyty były tłoczone w ZSRR?
- Braterska pomoc ?
- Radzieccy ludzie chcieli posłuchać innej muzyki ?
 Proszę blogowiczów o pomoc w wyjaśnieniu całej sytuacji.



czwartek, 1 stycznia 2015

Kompania Karna / Schizma - dokument.

Kolejny dokument o polskiej muzyce niezależnej tym razem o bydgoskiej Kompanii Karnej / Schizmie, który został wrzucony do internetu aby szersza publiczność mogła poznać historię punk rocka czy hard core w Polsce.
W dokumencie zobaczymy wywiady z muzykami, archiwalne zdjęcia czy materiały video, można również zobaczyć ludzi, którzy tworzyli wtedy (czy dalej tworzą) tzw. scenę niezależną w Polsce:
Krzysztof Grabowski, "Pietia" Wierzbicki czy Jarek "Smok".
Filmik można znaleźć tutaj:
Dokument.
Miłego oglądania.

ps. Ja też byłem na koncercie Schizmy gdzieś w okolicach 1993 roku.

wtorek, 30 grudnia 2014

Podsumowanie roku 2014.

Mijający rok to kolejne 365 dni, w których szerokim łukiem omijałem "nową muzykę".
To kolejny rok w którym cofnąłem się do lat 60, 70 w poszukiwaniu dobrego brzmienia, starannej realizacji czy mistrzowskiej aranżacji muzyki.
To kolejny rok w którym panował jazz i okolice.
To kolejny rok w którym "łykałem" prawie wszystko z wytwórni ECM w poszukiwaniu brzmienia  oraz muzycznych wrażeń.
Kolejny rok poszukiwań w polskim jazzie, który bardzo wyróżnia się na tle europejskiego nurtu a co najważniejsze jest ciągle twórczy.
Oczywiście przesłuchiwanie  historycznych nagrań jak i całkiem nowych z roku 2014.
Co do "zagranicznego" jazzu to jestem obecnie na etapie kompletowania podstawowej dla mnie dyskografii Milesa Davisa.
Co do nośnika to nie wyróżniałbym żadnego a więc pliki, cd oraz winyl - wszystkie te media sprawiają wielką frajdę oczywiście staram się już omijać mp3 choć przy dobrym kodeku też ładnie potrafi zaskoczyć.
A jaka nowa muzyka w 2014 ?
Może zacznę troszkę inaczej.
Black Sabbath - przysięgam, że nigdy w życiu nie przesłuchałem
ŻADNEGO CAŁEGO ALBUMU
Aż do wakacji... .

Podczas letnich dni kolega namówił mnie aby pójść na koncert Sabbathów, przyznam się że nie byłem specjalnie przekonany aby pójść zobaczyć Ozziego oraz spółkę ale koniec końców dałem się namówić.
I to co usłyszałem zmieniło moje postrzeganie tego zespołu a także pokazało mi jaki ten zespół miał wpływ na muzykę metalową.
Zostałem po prostu zniszczony prostotą ale i również systematyką riffów, temp w jakich gra zespół - absolutna klasyka metalu jak i muzyki rockowej w ogóle.
Także od wakacji jestem zagorzałym fanem Black Sabbath !.
Tutaj można zobaczyć londyński koncert.
Coś nowego ?
Może Aphex Twin "Syro".
Cały elektroniczny świat oczekiwał na nowy album Irlandczyka i się doczekał po... 13 latach.
Ja również należę do wielbicieli twórczości Richarda... ale z naciskiem na dwa pierwsze albumy, które wyniosły muzyka na Olimp. Kolejne dwa albumy to zatracenie się w chaosie i zgubienie wyznaczonej trasy z początku lat dziewięćdziesiątych.
"Syro"  - jest w pewnym stopniu powrotem do starych dobrych brzmień znanych z lat osiemdziesiątych jednak w nowej aranżacji. 
Całe szczęście nie ma tam chaosu i szybkich temp znanych z na przykład z "Drukqs".
Nie jest to jakoś wybitny album jednak to dobrze, że się ukazał, fani czekali na ten album aż 13 lat.
Rok 2014 to również koncerty które dało się zobaczyć o to kilka z nich:
- Jack DeJohnette,
- Robert Henke,
- PROMS,
- Black Sabbath,
- Tomasz Stańko.
Oby następny rok nie był gorszy w muzyczne wrażenia czego i Wam życzę.
                                                 MUSIC NON STOP








wtorek, 16 grudnia 2014

Prasówka.

Miesiąc temu zakupiłem płytę Bolt Thrower "Realm Of Chaos" i znalazłem w środku okładki wycinek z gazety, który można zobaczyć na załączonej fotografii. 
Nie mam pojęcia do czego miało służyć wycięte zdjęcie z kolorowego magazynu poprzedniemu właścicielowi - niech to pozostanie "owiane tajemnicą".

ps.
Kto pamięta prasówki na WOS-ie w szkole ?

środa, 3 grudnia 2014

Kasa, Misiu, Kasa...

Jest kilka prawd w świecie sprzętu audio, które są niezaprzeczalne. Jedną z nich jest to, że dobry sprzęt (wcale nie za grube pieniądze) potrafi zagrać lepiej od taniego plastykowego pudełka - zgodzimy się?
A jaki wpływ na dźwięk mają kable i przewody zasilające ?
No właśnie tutaj wchodzimy na grząski grunt... . 
Wczoraj buszując po internecie w poszukiwaniu dobrej jakości (nie audiofilskiego) kabla zasilającego do mojego wzmacniacza natrafiłem na pewną stronę, która oferowała takowe.
Od razu zatrzymałem się na pierwszej ofercie z niedowierzaniem czytając kilka razy to co zobaczyłem.
Zworka do kolumn na miedzianym kablu 6N OFC o długości zapewne maks 20 cm i co najważniejsze w cenie ... 400PLN.
Hmmmm, 400 złotych za miedziany kabelek, w koszulce termokurczliwej z końcówkami do portów kolumn, które nawet nie są pozłacane.
Skąd taka cena ?
- Marża ?
- Materiały ?
20 centymetrowy kabelek, plus koszulka i zaciski to koszt 20 złotych, no dobra dajmy maks 50 złotych.
- Robocizna ?
Gdzie były wykonane ?
Polska, Europa, USA a może Chiny ? Sądząc po cenie to chyba na Wenus lub Saturnie.
I jak tu nie wierzyć w audio-voodoo ?